Robimy porządek w szafie. Moje metody!

Wszystko zaczęło od tego, że zauważyłam, jak często przed każdym wyjściem zadaję sobie pytanie„ Co na siebie założyć?”. Pytam nie dlatego, że nie mam właściwych ubrań – nie mogę sobie na to pozwolić, ponieważ pracuję jako stylistka osobista :). Zacznę od tego, że po pierwsze posiadam naprawdę obszerną garderobę. Po drugie, mam określone wymagania ubraniowe: chcę codziennie mieć różnorodne zestawy i nie zakładać nieustannie tego samego. Po trzecie, muszę ubierać się inaczej, gdy idę na spacer z dziećmi, a inaczej gdy wychodzę na spotkanie z klientami.

Mimo tego, że wszystkie ubrania w mojej szafie były dobrze dobrane i współgrały ze sobą w kompletnych zestawach, w mojej głowie ciągle panował chaos, ponieważ nieustannie musiałam wymyślać coś nowego. Wreszcie zdecydowałam, że powinnam to wszystko uporządkować oraz znaleźć taką metodę, dzięki której wybór strojów stanie się dla mnie procesem automatycznym, niewymagającym żadnych przemyśleń.

Jakie metody poznałam dotychczas?

Zaczęłam od zasięgnięcia informacji, w jaki sposób porządek w szafie robią inne stylistki oraz znane blogerki. Szczerze mówiąc, wiedziałam już, jakie są ogólne schematy, chciałam jednak przeanalizować te mechanizmy bardziej wnikliwie.
Zauważyłam, że najbardziej popularne są dwie metody:

1. Metoda Marka Zuckerberga.

Polega na tym, że codziennie nosimy tę samą koszulkę, dzięki czemu nie będziemy tracić czasu na podejmowanie „nieistotnych” decyzji. W praktyce oznacza to, że codziennie zakładamy to samo.

Według mnie metoda ta jest skrajnością. Nie rozumiem, dlaczego mielibyśmy pozbawiać się przyjemności, jaką daje nam tworzenie nowych i ciekawych stylizacji oraz obserwowanie swojego pięknego odbicia w lustrze. Oczywiście nie wszyscy mogą sobie z tym poradzić, ale to tylko dodatkowy powód do tego, by się tego nauczyć, a nie zupełnie z tego rezygnować.

2. Metoda minimalistyczna albo bazowa.

Stawiamy na klasyczne rzeczy, które są ponadczasowe i utrzymane zazwyczaj w stonowanych kolorach. To z nich tworzymy bazę naszej garderoby. Im mniej ubrań mamy, tym łatwiej nam żyć. Popularne kolory – biel, czerń, granat, szarości. Kroje spodni, bluzek, spódniczek są standardowe i typowe.

Moim zdaniem metoda ta jest bardzo sensowna. Będzie ona odpowiednia dla osób, które dopiero zaczynają zapoznawać się z zasadami stylu. Jest prosta w realizacji i nie wymaga znacznych zmian oraz ekstremalnie modnych stylizacji. Poza tym przyświeca jej bardzo rozsądna zasada: nie musimy mieć wielu ubrań.

Nie radzę jednak stosować tej metody cały czas, bo jest po prostu nudna. Uważam, że nasza garderoba nie powinna być monotonna. Musimy eksperymentować, sięgać po różne kroje, kolory i nowe połączenia. Nie chodzi tu o uleganie trendom, ale o czerpanie z nieskończonej ilości możliwości, jaką daje nam świat mody.

Dodatkowym mankamentem tej metody jest to, że skupienie się na wyborze wyłącznie bazowych rzeczy często zaczyna nas ograniczać. Zapominamy o tym, że za pomocą wizerunku możemy nie tylko podkreślić naszą osobowość, ale także zrobić odpowiednie wrażenie i wpłynąć na to, w jaki sposób jesteśmy postrzegane.

Ostatecznie żadna z powyższych metod nie przemawia do mnie w 100%. Postanowiłam opracować swój własny sposób na robienie porządku w szafie, z którego będę korzystać sama i który proponować będę także swoim klientom.

Moja metoda przeglądu szafy. Krok 1: „Detox” garderoby

Pierwszy krok jest krokiem dość typowym i oczekiwanym – pozbywamy się zbędnych oraz niepotrzebnych rzeczy.

Jakie rzeczy są zbędne:
– nie pasują nam kolorystycznie
– źle na nas leżą
– są staromodne, babcine, wulgarne
– nie są dobrej jakości, wyglądają mało atrakcyjnie i niezbyt schludnie
– są zniszczone lub poplamione.

Zbędne ubrania śmiało wyrzucamy albo oddajemy potrzebującym.

Jakie rzeczy są niepotrzebne:
– ubrania/ buty niezgodne z nadchodzącym sezonem.

Zostawiamy w szafie tylko to, co będziemy zakładać w najbliższej przyszłości. Możemy podzielić swoją garderobę na ciepły i zimny sezon, albo jeszcze lepiej: na cztery pory roku. Bez względu na przyjęty system proponuję, aby jesienią schować do worków wszystkie wiosenne/letnie oraz wakacyjne zestawy. Niech nasze oko widzi w szafie tylko to, czego potrzebujemy teraz.

Moja metoda przeglądu szafy. Krok 2: Segregacja garderoby

Niestety „detox” garderoby nie świadczy jeszcze o tym, że mamy w szafie porządek. Po przeprowadzeniu selekcji mamy zdecydowanie mniej ubrań. Zostawiliśmy tylko naprawdę dobre i sprawdzone rzeczy. Żeby uniknąć niepotrzebnego chaosu wśród tego, co zostało, musimy to wszystko odpowiednio posegregować. W jaki sposób to zrobić? Mam następujące propozycje.

Najpierw analizujemy swój styl życia. Ważne są okoliczności, z jakimi stykamy się na co dzień, ponieważ wymagają one odpowiedniego wyglądu. Kwestię tę podjęłam już w tekście „Czy Twoja szafa odpowiada Twojemu stylowi życia”. Jeżeli wystarczy nam jedna uniwersalna garderoba na wszystkie okazje, to przechodźmy dalej. Jeżeli potrzebujemy różnych strojów z różnymi wariacjami w różnych sytuacjach, to skupiamy się na jednej kwestii. Innymi słowy, wybieramy sytuację, do której będziemy tworzyły zestawy ubrań.

Musimy zdecydować, od czego zaczynamy. Moim zdaniem pierwszym elementem kompletu powinien być dół, czyli spodnie, spódniczka lub sukienka. Zazwyczaj dołów mamy w szafie o wiele mniej, niż gór. Poza tym właśnie z dołami mamy najwięcej trudności w sklepach, bo potrzebujemy ubrań idealnie dopasowanych do naszej sylwetki.

Rozkładamy doły przed sobą 🙂
krok1
Następnie dobieramy odpowiednie obuwie i torebki. Według mnie dodatków tych nie powinno być zbyt dużo. Lepiej mieć ich mniej, ale za to dobrej jakości i pasujących do większości zestawów.

krok2
Dalej dokładamy góry (topy, t-shirty, bluzki, koszule, koszulki) i wierzchnie warstwy (sweterki, kardigany, marynarki, kamizelki, wiatrówki, kurtki itd.).

krok3

W zależności od warunków pogodowych, do których wybieramy zestawy, w kompletach może się pojawić więcej ubrań (np. płaszcze, szaliki, botki). Wówczas musimy zwracać uwagę na to, czy wszystkie elementy naszej „układanki” dobrze się komponują i właściwie ze sobą współgrają. Nie ukrywam, że im chłodniej na dworze, tym trudniej jest nam wyglądać perfekcyjnie ;).

Kiedy mamy już gotowe zestawy na jedną okazję, zaczynamy od nowa.

Moja metoda przeglądu szafy. Krok 3: Podsumowanie

Jak tylko uda nam się stworzyć kompletne zestawy, zaczynamy sprawdzać, czy mamy wystarczającą liczbę gotowych kombinacji.

Na przykład wśród ubrań przeznaczonych do pracy posiadamy:
– 2 pary spodni, 1 spódniczkę
– 6 bluzek (mogą jednocześnie pasować do wszystkich dołów)
– 3 warianty drugiej warstwy
– 2 pary butów
– 1 torebkę

Na wstępie zakładamy, że każdy element, który zakładamy na wierzch, pasuje tylko do jednych spodni/spódniczki, dzięki czemu uzyskujemy 18 niepowtarzalnych stylizacji. To dużo czy mało? Tak naprawdę okaże się w trakcie ich noszenia.

Jeżeli nie mamy kompletnych zestawów, to należy zastanowić się nad tym, czego w naszej szafie brakuje. Radziłabym mieć raczej ograniczoną liczbę dołów (2-4), z którymi można zbudować urozmaicone zestawy, niż wiele par spodni (10), do których pasuje tylko jedna bluzka. Ciekawym rozwiązaniem są stylizacje, które różnią się nieco stylistycznie. Chodzi o to, że lepiej nie kupować takich samych spodni w różnych odcieniach (nawet jeśli doskonale leżą!), ponieważ wtedy będziemy wyglądały bardzo podobne, a co za tym idzie – nieco nudno.

W końcu wkładamy wszystko z powrotem do szafy. Według mnie dobrym sposobem, który może nam ułatwić codzienny wybór ubrań, jest posegregowanie ich zgodnie z określonymi sytuacjami (np. praca, spacer, luźne spotkanie) i przygotowanymi wcześniej zestawami. Bardzo przydatne jest także robienie zdjęć stylizacji, dzięki czemu swoje pomysły ubraniowe będziemy trzymały w pamięci telefonu, a nie we własnej głowie :).

Oto moja metoda robienia porządku w szafie. Tak robię w domu, tak pracuję z klientami. Nie jest to metoda idealna i oczywiście nie uwzględnia ona wszystkiego. Wskazuje jednak główne kierunki, jakimi, moim zdaniem, należy podążać w swojej drodze do idealnej szafy. Powodzenia!

Masz pytania? Chcesz podzielić się swoimi uwagami lub przemyśleniami? Chętnie porozmawiam z Tobą w komentarzach!

Artykul napisany przez Julia Nikitina

Specjalizuję się w kreowaniu wizerunku osobistego. Od 2015 roku pracuję jako osobista stylistka, stylista ubioru oraz personal shopper. Należę do Association of Image Consultants International (AICI).

2 komentarze

  • Do tego wszystkiego potrzebny jest Czas – na zrobienie tego porządku. Pieniądze – na zakup brakujących ubrań (uwzględniam wymianę tych, które do nas nie pasują, które są już zniszczone, które nam się znudziły). I prawdopodobnie Twoje niezawodne rady. I życie staje się łatwiejsze i przyjemniejsze.

  • Metoda Marka Z. zupełnie do mnie nie przemawia – ja także lubię się otaczać pięknymi ubraniami i przedmiotami. Moda to fascynująca przygoda i warto z niej skorzystać! 🙂
    Muszę przeanalizować moją szafę pod kątem ilości zestawów – ciekawa jestem ile ich uda mi się zbudować!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *